wtorek, 27 marca 2012

U mnie bez zmian...

Nadal z dziką radością chlapię, tuszuję, maluję i brudzę.
I dziwi mnie jedno - dlaczego tak późno to odkryłam...





I bez wątpienia tworzenie art journala byłoby najfajniejszą chwilą moich ostatnich kilku dni, gdyby nie pewne spotkanie.
Ono bezkonkurencyjnie wygrywa zawsze i wszędzie.
To spotkanie z Wami. Tym razem w Łodzi na Scrapowisku.

I mimo zmęczenia i ciężkiego powrotu do codziennych obowiązków zostały wspomnienia, za które wszystkim Wam dziękuję.

Dajecie mi tyle radości...

Dzisiaj ściskam Was wirtualnie...


7 komentarzy:

  1. Adziu geniusz z Ciebie:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. O matulu..Aduś!!...jeszcze...jeszczze!!!:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. wspaniałe...cudowne...jak ja się cieszę, że to odkryłaś bo ja razem z Toba mam tak wiele frajdy z oglądania Twoich prac.

    OdpowiedzUsuń
  4. nadrabiam zaległości... i.. ah! obłędna kolorystyka!!! przyłączam się do Guriany i krzyczę "jeszcze, jeszczze!!!!" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękny wpis, niesamowite pomysły :D

    OdpowiedzUsuń