Nadal z dziką radością chlapię, tuszuję, maluję i brudzę.
I dziwi mnie jedno - dlaczego tak późno to odkryłam...
I bez wątpienia tworzenie art journala byłoby najfajniejszą chwilą moich ostatnich kilku dni, gdyby nie pewne spotkanie.
Ono bezkonkurencyjnie wygrywa zawsze i wszędzie.
To spotkanie z Wami. Tym razem w Łodzi na Scrapowisku.
I mimo zmęczenia i ciężkiego powrotu do codziennych obowiązków zostały wspomnienia, za które wszystkim Wam dziękuję.
Dajecie mi tyle radości...
Dzisiaj ściskam Was wirtualnie...
genialne!!!
OdpowiedzUsuńAdziu geniusz z Ciebie:)pozdrawiam
OdpowiedzUsuńO matulu..Aduś!!...jeszcze...jeszczze!!!:)))
OdpowiedzUsuńDoskonałe:)
OdpowiedzUsuńwspaniałe...cudowne...jak ja się cieszę, że to odkryłaś bo ja razem z Toba mam tak wiele frajdy z oglądania Twoich prac.
OdpowiedzUsuńnadrabiam zaległości... i.. ah! obłędna kolorystyka!!! przyłączam się do Guriany i krzyczę "jeszcze, jeszczze!!!!" :)
OdpowiedzUsuńPrzepiękny wpis, niesamowite pomysły :D
OdpowiedzUsuń